Rozdział 3
Czarna Mazda
podjechała pod garaż i zaraz potem rozległ się dzwonek do drzwi. Odłożyłam
filiżankę z cytrynową herbatą i pobiegłam szybciutko do drzwi , aby otworzyć
Kate.
- Witaj Am !-
przywitała się moja WIECZNIE radosna przyjaciółka. Lepszej nie mogłam sobie
wymarzyć . Była miłą, przyjazną osóbką. Jasne kręcone blond włosy opadały jej
delikatnie na plecy. Niesamowicie duże ,czarne oczy patrzyły z ciekawością.
Kate była jedną z najładniejszych dziewczyn na uczelni. W głębi serca trochę
jej tego zazdrościłam , jednak ja również nie narzekałam na brak urody.
-Więc na czym polega
twój problem – przerwała moje rozmyślenia.
-Idę..naa – na co właściwie idę ? Postanowiłam
dłużej nie zwlekać i opowiedziałam jej od tego kiedy Harry mnie ‘potrącił’ aż
do spotkania w kawiarence.
Kate przyglądała się
mi uważnie ale zaraz potem wróciła do swojej natury.-No to na co czekamy ? –
powiedziała swoim radosnym tonem.
Udałyśmy się do
garderoby i otworzyłyśmy drugą szafę W pierwszej miałam same sportowe ciuchy. W
końcu wybrałyśmy kwiecistą sukienkę w kloszowatym kroju z wycięciem na plecach.
Moja ulubiona. Dostałam ją od rodziców z okazji rozpoczęcia studiów. Była
idealna.
*Sobota 17:30*
Miałam już założoną
sukienkę i zaplatałam sobie luźny warkocz. Zostało mi jeszcze pół godziny ale byłam już prawie
gotowa. Cóż. Zeszłam na dół i usiadłam
przy wyspie kuchennej. Włączyłam telewizor. Nawet go nie oglądałam , chciałam
po prostu zagłuszyć te ciszę, które wypełniała moje mieszkanie. Rozległ się
dzwonek do drzwi. Włożyłam pośpiesznie różowe balerinki , wzięłam małą
kopertówkę i wyszłam z domu. Na pojedźcie stał granatowy Mustang. Szczerze
mówiąc byłam pod wrażeniem.
-Hej Amanda !- Harry
opierał się o maskę samochodu, ubrany był w biały T-shirt. Promienie słońca
padały na jego brązowe loki. Był boski.
- Hej – odparłam.
- Zapraszam do
‘karocy’- zaśmiał się ukazując idealnie białe zęby. Z tą karocą to było trochę
hmm dziecinne ? Ale również słodkie.
Jechaliśmy już jakiś
czas w niezręcznej ciszy.
- Opowiedz mi coś o
sobie- przerwał Harry
- Hmm.. no okej. Więc
urodziłam się w Los Angeles, jednak moi rodzice postanowili niedługo po moich
narodzinach wyjechać do Londynu. Jak widziałeś uprawiam sport i prowadzę zdrowy
tryb życia. Studiuję drugi rok romanistykę francuską , a dodatkowo uczęszczam
na kursy fotograficzne. No.. dosyć już o mnie , teraz ty – nie ujawniając zbyt
szczególnych wydarzeń z mojego życia, popatrzyłam na niego stanowczo.
Odwzajemnił
spojrzenie uśmiechem lecz odwrócił się i milczał . Heloo gościu , twoja kolej .Człowiek skurwiel. UHM faceci.
- Właściwie to dokąd
mnie zabierasz ?
- Niespodzianka
~~Harry~~
Miała takie idealne
życie. Studia, piękne mieszkanie, kochających rodziców i wiele pasji. Musiała
mnie wziąć za jakiegoś idiotę , że poprosiła mnie o to samo co ja ją a ja wcale
tego nie zrobiłem. Nie miałem się zbytnio czym chwalić. Wolałem , żeby na razie
nic o mnie nie wiedziała. STYLES!! Skoro
się w niej zakochałeś to prędzej czy później będziesz jej musiał wszystko
opowiedzieć. Znowu ten wstrętny głosik. Ale po części miał rację. Jednakże
gdybym nawet chciał , żeby się ze mną spotykała , musiałaby przecież coś o mnie
wiedzieć.
- Pochodzę z New
Jersey . Do Londynu przeprowadziłem się mając 16 lat. Mieszkam z mamą
. Mój tata wyprowadził się do Miami. Dziewczyna zaskoczona popatrzyła na mnie z
ciekawością.
- I to wszystko ,
studiujesz , pracujesz ? – widać nie chciała skończyć na tak nędznych
informacjach
-Hm.. dorabiam jako
mechanik samochodowy – kiepsko to brzmiało, ale taka była prawda. Jej wymarzony
chłopak na pewno ma mieć bogatych rodziców, uroczy i duży dom, studiować prawo
lub medycynę i prawić jej urocze słówka do końca życia. No cóż , za miły na
początku nie byłem. A o studiach to już mogłem sobie tylko pomarzyć. Trzeba powalczyć!!!. Znowu ten sam
głosik. Miałem już tak odkąd pamiętam. Jak byłem mały to chciałem mu nadać
nawet imię. Żałosne.
- Za 5 minut będziemy
~~Amanda~~
Hmm …mechanik
samochodowy. Nie brzmiało to jakoś prawdziwie. Jednak powiedział to tak
stanowczo że, mu uwierzyłam.
-Ładnie dzisiaj
wyglądasz – powiedział nieśmiało. Popatrzyłam na niego zaskoczona. Czy to TEN Harry Styles którego znam ?A
raczej kiepsko znam.
Uhm dziękuję-
uśmiechnęłam się do niego promiennie. Amanda,
co ty wyrabiasz ?! Nic takiego.
-Jesteśmy na miejscu-
przerwał moje rozmyślania. Popatrzyłam dookoła. Wszędzie drzewa. To był gęsty
las. Zaczęłam się obawiać i myśleć o najgorszym. Tak , moja pierwsza myśl była,
że chce mnie zgwałcić. Odrzuciłam tą opcję. Po co się martwić?
- Więc? – zapytałam
- Idź cały czas
prosto tą ścieżką, będę szedł za Tobą- powiedział wskazując wydeptaną drogę .
~~~~~~
_________________________________________________________________________________
Hej .
Tak jak obiecałam rozdział jest dłuższy. Chciałam też napisać , że jeżeli w ciągu 5 dni nie będę miała 3 obserwatorów i przynajmniej po jednym komentarzu do każdego rozdziału, to chyba zawieszę bloga , bo nie wiem czy ma sens pisać dla NIKOGO ?
Pozdrawiam cieplutko
Ally