poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 3
Czarna Mazda podjechała pod garaż i zaraz potem rozległ się dzwonek do drzwi. Odłożyłam filiżankę z cytrynową herbatą i pobiegłam szybciutko do drzwi , aby otworzyć Kate.
- Witaj Am !- przywitała się moja WIECZNIE radosna przyjaciółka. Lepszej nie mogłam sobie wymarzyć . Była miłą, przyjazną osóbką. Jasne kręcone blond włosy opadały jej delikatnie na plecy. Niesamowicie duże ,czarne oczy patrzyły z ciekawością. Kate była jedną z najładniejszych dziewczyn na uczelni. W głębi serca trochę jej tego zazdrościłam , jednak ja również nie narzekałam na brak urody.
-Więc na czym polega twój problem – przerwała moje rozmyślenia.
-Idę..naa – na co właściwie idę ? Postanowiłam dłużej nie zwlekać i opowiedziałam jej od tego kiedy Harry mnie ‘potrącił’ aż do spotkania w kawiarence.
Kate przyglądała się mi uważnie ale zaraz potem wróciła do swojej natury.-No to na co czekamy ? – powiedziała swoim radosnym tonem.
Udałyśmy się do garderoby i otworzyłyśmy drugą szafę W pierwszej miałam same sportowe ciuchy. W końcu wybrałyśmy kwiecistą sukienkę w kloszowatym kroju z wycięciem na plecach. Moja ulubiona. Dostałam ją od rodziców z okazji rozpoczęcia studiów. Była idealna.
*Sobota 17:30*
Miałam już założoną sukienkę i zaplatałam sobie luźny warkocz. Zostało mi  jeszcze pół godziny ale byłam już prawie gotowa. Cóż. Zeszłam na dół i  usiadłam przy wyspie kuchennej. Włączyłam telewizor. Nawet go nie oglądałam , chciałam po prostu zagłuszyć te ciszę, które wypełniała moje mieszkanie. Rozległ się dzwonek do drzwi. Włożyłam pośpiesznie różowe balerinki , wzięłam małą kopertówkę i wyszłam z domu. Na pojedźcie stał granatowy Mustang. Szczerze mówiąc byłam pod wrażeniem.
-Hej Amanda !- Harry opierał się o maskę samochodu, ubrany był w biały T-shirt. Promienie słońca padały na jego brązowe loki. Był boski.
- Hej – odparłam.
- Zapraszam do ‘karocy’- zaśmiał się ukazując idealnie białe zęby. Z tą karocą to było trochę hmm dziecinne ? Ale również słodkie.
Jechaliśmy już jakiś czas w niezręcznej ciszy.
- Opowiedz mi coś o sobie- przerwał Harry
- Hmm.. no okej. Więc urodziłam się w Los Angeles, jednak moi rodzice postanowili niedługo po moich narodzinach wyjechać do Londynu. Jak widziałeś uprawiam sport i prowadzę zdrowy tryb życia. Studiuję drugi rok romanistykę francuską , a dodatkowo uczęszczam na kursy fotograficzne. No.. dosyć już o mnie , teraz ty – nie ujawniając zbyt szczególnych wydarzeń z mojego życia, popatrzyłam na niego stanowczo.
Odwzajemnił spojrzenie uśmiechem lecz odwrócił się i milczał . Heloo gościu , twoja kolej .Człowiek skurwiel. UHM faceci.
- Właściwie to dokąd mnie zabierasz ?

- Niespodzianka
~~Harry~~
Miała takie idealne życie. Studia, piękne mieszkanie, kochających rodziców i wiele pasji. Musiała mnie wziąć za jakiegoś idiotę , że poprosiła mnie o to samo co ja ją a ja wcale tego nie zrobiłem. Nie miałem się zbytnio czym chwalić. Wolałem , żeby na razie nic o mnie nie wiedziała. STYLES!! Skoro się w niej zakochałeś to prędzej czy później będziesz jej musiał wszystko opowiedzieć. Znowu ten wstrętny głosik. Ale po części miał rację. Jednakże gdybym nawet chciał , żeby się ze mną spotykała , musiałaby przecież coś o mnie wiedzieć.
- Pochodzę z New Jersey . Do Londynu przeprowadziłem się mając 16 lat. Mieszkam z mamą
.           Mój tata wyprowadził się do Miami.  Dziewczyna zaskoczona popatrzyła na mnie z ciekawością.
- I to wszystko , studiujesz , pracujesz ? – widać nie chciała skończyć na tak nędznych informacjach
-Hm.. dorabiam jako mechanik samochodowy – kiepsko to brzmiało, ale taka była prawda. Jej wymarzony chłopak na pewno ma mieć bogatych rodziców, uroczy i duży dom, studiować prawo lub medycynę i prawić jej urocze słówka do końca życia. No cóż , za miły na początku nie byłem. A o studiach to już mogłem sobie tylko pomarzyć. Trzeba powalczyć!!!. Znowu ten sam głosik. Miałem już tak odkąd pamiętam. Jak byłem mały to chciałem mu nadać nawet imię. Żałosne.
- Za 5 minut będziemy
~~Amanda~~
Hmm …mechanik samochodowy. Nie brzmiało to jakoś prawdziwie. Jednak powiedział to tak stanowczo że, mu uwierzyłam.
-Ładnie dzisiaj wyglądasz – powiedział nieśmiało. Popatrzyłam na niego zaskoczona. Czy to TEN Harry Styles którego znam ?A raczej kiepsko znam.
Uhm dziękuję- uśmiechnęłam się do niego promiennie. Amanda, co ty wyrabiasz ?! Nic takiego.
-Jesteśmy na miejscu- przerwał moje rozmyślania. Popatrzyłam dookoła. Wszędzie drzewa. To był gęsty las. Zaczęłam się obawiać i myśleć o najgorszym. Tak , moja pierwsza myśl była, że chce mnie zgwałcić. Odrzuciłam tą opcję. Po co się martwić?
- Więc? – zapytałam
- Idź cały czas prosto tą ścieżką, będę szedł za Tobą- powiedział wskazując wydeptaną drogę .
~~~~~~
_________________________________________________________________________________

Hej .
Tak jak obiecałam rozdział jest dłuższy. Chciałam też napisać , że jeżeli w ciągu 5 dni nie będę miała 3 obserwatorów i przynajmniej po jednym komentarzu do każdego rozdziału, to chyba zawieszę bloga , bo nie wiem czy ma sens pisać dla NIKOGO ?
Pozdrawiam cieplutko
Ally

1 komentarz:

  1. Fajny rozdział,pisz szybko następny : ) Dołączyłam do obserwujących : )

    OdpowiedzUsuń